Kobieta w jeansach vs. facet w sukience.

Kobieta należy do płci pięknej. Z reguły ma być delikatna, subtelna, czarująca, zjawiskowo prezentować się w sukienkach, rodzić zdrowe dzieci, najlepiej synów, dobrze gotować i słuchać się swojego męża. Niewydana do trzydziestki będzie uważana przez społeczeństwo za starą pannę. Znaczenia, choć wciąż nikłego, nabiera dopiero przy swoim mężczyźnie. Daje, bądź musi dać mu się zdobywać z obawy przed społecznym brakiem akceptacji życia jako singielki.                                                              Ile puntów złamałyście, walcząc ze stereotypem?

Mężczyzna zaś należy do płci brzydkiej. Z reguły ma być silny, wysoki, męski, posiadać niską barwę głosu i być „złotą rączką”. Jest poważany w środowisku, gdy ma solidną pracę, renomowanej marki samochód, własne mieszkanie, słucha się swojej rodzicielki. Może spokojnie skończyć 30 lat i nikt go nie zapyta „dlaczego jesteś sam?”, bo oznacza to iż albo nie dorósł albo wciąż dobrze bawi się z kumplami i sprawdza regularnie miseczki kobiet na klubowych parkietach. Jego najważniejszym marzeniem jest zbudowanie domu, spłodzenie syna i posadzenie drzewa.                                              Ile punktów złamaliście, walcząc ze stereotypem?

W XXI wieku nie ma konkretnych punktów określających kobietę jednakowo w oczach wszystkich mężczyzn. Począwszy od jej wyglądu, po poprawne zachowanie się w danych sytuacjach. Jedni wolą blondynki z długimi nogami z trzema fakultetami na koncie, inni pulchne kobiety z dużymi oczami i małymi osiągnięciami. Nie ma reguły, według której u jednego faceta pójdziemy w odstawkę w przeciągu 5 minut, a z innym spędzimy cudowną noc i może jeszcze kilka innych… Duże znaczenie ma z pewnością, jakie kobiety mężczyzna poznał na swojej drodze, w jakim środowisku przebywa i co ma w głowie.


W XVIII wieku powstały pierwsze związki kobiet, w XIX wieku płeć piękna uzyskała możliwość studiowania na uczelniach wyższych. Od 1906 roku kobiety rosły w siłę, zdobywając w Wielkim Księstwie Finlandii 1 czerwca pierwsze w Europie prawo wyborcze przysługujące kobietom. Przez cały ten czas, do dnia dzisiejszego kobiety walczą o swoje prawa. W niektórych krajach wciąż są sprzedawane za bydło, nie mają prawa głosu i nie znają słowa „równouprawnienie” czy „emancypacja”.

Dzisiaj kobieta jest silną, wielofunkcyjną jednostką. Potrafi być studentką dwóch kierunków, pracującą matką, całkiem niezłą żoną, kochanką w łóżku, sprzątaczką, kucharką i taksówkarzem swoich pociech z zajęć na zajęcia. Jak zepsuje się kran, sprawdzi czy rozwiązania na ten problem nie zna wujek Google gdy będzie chciała zaoszczędzić kilka groszy, bądź zadzwoni do hydraulika. Zakupy zrobi lepiej od swojego mężczyzny, bo przecież to ona gotuje i wie jakie produkty są niezbędne do danej potrawy. Całkiem nieźle prowadzi samochód, więc na zakupy pojedzie swoim samochodem. W domu nauczyła się bardzo dobrej organizacji, by nie zginąć w chaosie pytań dzieci „gdzie są moje spodnie?”, „kiedy mam angielski?”, „za ile obiad?” i jednoczesnego wstawiania prania, gotowania obiadu, czytania książki. Dobre zarządzanie sobą i swoim otoczeniem przenosi, więc na grunt w pracy osiągając liczne sukcesy. Czasem premię, pochwałę od szefa czy awans za dotrzymanie terminu umowy, od którego zależały losy firmy.

Jak każda kobieta ma w swojej garderobie seksowną sukienkę i szpilki, ale też nie zapomina o spodniach. Właściwie to nosi je codziennie. Wielofunkcyjna i perfekcyjna pani domu, wcale nie musi każdego dnia przechodzić testu białej rękawiczki, gdy to ona decyduje o funkcjonowaniu domu. Zarządza planem dnia dzieci, zna doskonale potrzeby i pragnienia swojego męża, zarobi na waciki oraz spotka się jeszcze ze znajomymi na plotki na zajęciach fitness. A gdzie w tym wszystkim jest mąż? Czy to on nie powinien nosić spodni?

Mąż wstanie rano i na stole już będzie czekała na niego świeżo zaparzona kawa i gazeta „Wyborcza” z dzisiejszą datą. Wyprasowana koszula będzie wisiała na desce do prasowania. Zapyta grzecznościowo żonę, popijając spokojnie kawę „mamy na dzisiaj jakieś plany?”. Ona odpowie „masz dzisiaj Kochanie tenisa na 20, ale weź inną koszulkę, bo Twoja ulubiona leży jeszcze niewyprana”. „Okey, to będę po 21:30” odpowie, odstawi kubek na szafkę obok, której akurat przechodził i pójdzie do łazienki. Założy świeżą koszulę i uda się do pracy. Spędzi tam 8 godzin, wieczorem poodbija piłkę i zmęczony wróci do domu, niezdolny do pomocy w czymkolwiek swojej żonie. Ona też nie będzie opowiadała mu, że wielce pasjonującym zajęciem jest codzienne tłumaczenie dziecku że w latem nie zakładamy  kozaków, wstawianie dwóch prań, zrobienie obiadu, kilka godzin w pracy i ogólne posprzątanie rodzącego się znikąd bałaganu każdego dnia.

Jak poradziłby sobie z tysiącami codziennych obowiązków jakie posiada dzisiaj kobieta, mężczyzna nie przez dzień…a miesiąc? Na początku zginąłby, z czasem dostosowałby się do nowej sytuacji, doceniając codzienną pracę swojej żony.

Dzisiaj kobieta zaczęła nosić spodnie w związku. Mężczyzna z luźnych spodni przerzucił się na rurki z Zary i jeszcze ma czelność powiedzieć kobiecie „Kochanie, ale w tej sukience wyglądasz słabo”.

Jaka kobieta jest naprawdę kobieca, a mężczyzna męski? 

Dopadła nas wszechobecna degradacja ról i zachowań. Dzisiaj zatarły się granice, które rozdzielały cechy na męskie i kobiece. Coraz częściej mijam na ludzi osoby, do których nie wiedziałabym jak się zwrócić. Pani czy Pan? Niski ton głosu, krótkie włosy, podarte spodnie i vansy. Może być to zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Kobiety dzisiaj mogą być elektrykami, kierowcami autobusami, prowadzić taksówkę i być górnikiem. Pierwsza poderwać faceta, zarabiać kwotę z sześcioma zerami, która wpływa regularnie na jej konto, założyć spodnie i ścigać się w piciu piwa na czas. Nie ma już podziału na to, co męskie a kobiece. Czy dążymy jeszcze do kobiety idealnej bądź faceta idealnego?

Mężczyzna powinien być szarmancki. W tłumie iść pierwszy, by przebijać się przez ramiona innych, wysiadając z samochodu pomóc swojej partnerce dokonać tego z gracją, odsunąć krzesło, gdy zasiadają do stołu. Zapytać czego się napije, okryć bluzą, gdy jest trzęsie się z zimna i nie podawać jej dłoni przy przywitaniu, lecz złożyć na niej swój pocałunek czy ustąpić jej miejsca w komunikacji miejskiej (szczególnie kobietom w ciąży). Powinien też być silny, na tyle by obronić swoją partnerkę, a nie uciekać, gdy dwóch pijanych facetów chce okraść was na ulicy. Śmieszy mnie za fakt, że obecnie Panowie większą wagę przywiązują do swojego wyglądu, marki ubrań, którą noszą zamiast do swojego zachowania. Słyszałam już tyle teksów z waszych ust, a nic by mnie nie ominęło, gdybyście zaoszczędzili mi opowieści o swoim kacu po dwudniowej imprezie bądź dlaczego poszedłeś do łazienki. Oczywiste jest, że kiedyś kobieta potrzebowała mężczyzny, by zapracował na ich życie, dzisiaj w głównej mierze potrzebuje oparcia. Kobiety potrzebują obecnie związku partnerskiego, będąc niezależne pod wieloma względami od swojej rodziny, mężczyzny.

Kobieta zaś powinna w tym całym równouprawnieniu i walczeniu o utrzymanie wciąż swoich praw odpuścić. Nie widzę nic fajnego w wynoszeniu śmieci, staniu przy garnkach kilku godzin, noszeniu ciężkich zakupowych toreb do domu ani skręcaniu stołu z Ikea… Jasne, że mogę to wszystko zrobić sama i być dumna, że kobiety wywalczyły sobie prawo do odebrania mężczyznom części ich obowiązków. Jednakże, czy aby na pewno takiej równości chciałyśmy?

 

zdjęcie: http://www.nasalony.pl

K.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Kobieta w jeansach vs. facet w sukience.

  1. Im więcej praw zaczęły dostawać kobiety, tym więcej narzekają…ehh.
    Jak tak bardzo faceci są bee, to po Ci jeden w takim razie?

    Nie lubię tego typu wpisów, bo potem jest oburzenie na facetów, że nie prawią komplementów itd. itp., a po co mają to robić jak słyszą i czytają o tym jak bardzo są już nie potrzebni?

    Lubię to

    1. Z jednej strony tak jak piszesz, same sobie to zrobiłyśmy, a z drugiej Wy nam na to pozwoliliście. Faceci nie są blee, skąd w ogóle takie podejście?
      To czy mężczyzna prawi komplementy i w jaki sposób zachowuje się w stosunku do kobiety zależy od niego i od jego partnerki. Ja sobie przy żadnym facecie nie pozwalam na pewne zachowania i teksty, on przy mnie i tego się trzymamy. Związek to odwieczna próba sił. To że kobieta stała się bardziej niezależna, nie świadczy o tym, że mężczyzna nie jest już do niczego potrzebny. To wręcz jest plusem całej sytuacji, bo dzięki temu związek może opierać się na czymś więcej niż np. uzależnieniu od siebie finansowym partnerki. Wszystko zawsze ma dwie strony medalu, spróbujmy je dostrzec 🙂 Nie chciałabym być z kimś w związku dlatego, że ten ktoś jest mi do czegoś potrzebny. Chciałabym być przy nim, móc rozmawiać, doświadczać i smakować życie…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s