Polak dzielony na pół.

Są tematy, które wciąż wzbudzają kontrowersje, oburzenie bądź budzą niesmak. Po wypowiedzeniu kilku słów i wymiany zdań atmosfera staje się napięta, a powietrze gęstsze. Powszechnie unika się tematu polityki i pieniędzy. Co jeszcze nas oburza, dzieli i jakich tematów unikamy?

1. Pomódlmy się, czyli każdy ma własnego Boga

W Polsce 93% społeczeństwa deklaruje wiarę chrześcijańską(konkretniej-katolicyzm), zaś 4,2% to bezwyznaniowcy/ateiści/agnostycy. Znacząca część Polaków przywiązana jest do religii i określa siebie jako osobę wierzącą, jednak coraz częściej słyszymy „wierzący, ale niepraktykujący”. Jedynie 9% określa siebie mianem „głęboko wierzącego katolika”, reszta pojawia się w kościele przy okazji ślubu znajomego, komunii dziecka czy w trakcie świąt, by pochwalić się na Facebook’u jaka wzorowa rodzinka z koszyczkiem wielkanocnym. Wszyscy obchodzą 24 grudnia, mimo że część z nas nie wierzy ani w Mikołaja, ani w Boga, ale jakby kalendarz wyglądał bez świąt? W Wigilię młodzi ludzie ochoczo odrywają się od stołu, by spełnić swój katolicki obowiązek i spotkać się w okolicy kościoła na pasterkę. Jednak bardziej przypomina to spotkanie ze znajomymi, niż udział we mszy. Za pontyfikatu Jana Pawła II polska młodzież tłumami wędrowała na pielgrzymki, a w wypracowaniach dotyczących osoby ważnej i bliskiej wymieniało się papieża. Poświęcał on znaczącą uwagę młodemu pokoleniu. z czasem pojawiło się określenie wierzącej młodzieży- JP2,  o której też dzisiaj słuch zaginął.

Dzisiaj wierzymy kiedy mamy czas i kiedy nam wygodnie. Kościół nie idzie z duchem czasu. Zagorzały katolik nie podejmie się rozmowy z ateistą, za dużo ich dzieli. Coraz więcej z nas, jednak deklaruje chęć dyskusji na temat religii i ma mieszane poglądy. Z jednej strony co tydzień pojawia się Krysia na mszy i głęboko wierzy, ale nie rozumie dlaczego Bozia nie dała jeszcze dziecka, którego tak bardzo pragnie. Na adopcję nie spełnia się warunków, a na in vitro nie zgadza się Kościół. Wiara czy dziecko? 

2. Historia, czyli podział Polaków

Mimo, iż od katastrofy smoleńskiej minęło 5 lat, temat wciąż dzieli Polaków. Część uważa, że był to zamach, co miesiąc przychodzi pod Pałac Prezydencki i dopytuje „gdzie jest krzyż?” oraz tworzy własne scenariusze wydarzeń. Na bieżąco Polskę dzieli PiS i PO, chociaż barwnym ptakiem, który już się wypalił był przez chwilę i Kukiz. By emocje nie ostygły, co jakiś czas pojawiają się kolejne taśmy z podsłuchów. Stonoga budzi kontrowersje i ujawnia kawałki historii, walcząc z systemem. Historia, która dzieje się na naszych oczach coraz bardziej nas dzieli. Nie bardzo wiemy, czy dzisiaj walczymy z systemem czy się mu poddajemy. Czego właściwie pragniemy i na czym nam zależy? Za nas odpowiadają media, które przedstawiają nam informacje w sposób, jaki mamy go zobaczyć, nie w jaki chcemy. Znacząca część młodych ludzi nie ma pojęcia co dzieje się teraz na świecie i jakie problemy nas dotyczą. Jesteśmy trochę nieświadomi, trochę bez wiedzy, trochę zmanipulowani. Jak dzieci we mgle.   Najważniejsze że jesteśmy modni i zdjęcie na Facebook’u mamy kolorowe.

3. Pokoloruj Polskę na Facebook’u i zajrzyj homoseksualistom do łóżka

Większość z nas uważa się za tolerancyjnych, ale każdy ma swoją granicę akceptacji i tolerancji. Mimo, iż homoseksualizm już nie jest nowością w Polsce to wciąż razi po oczach. Ostatnio na Facebook’u zapanowała moda na zmianę zdjęcia w barwach tęczy. Tuż po orzeczeniu Sądu Najwyższego w USA zezwalającego na zawarcie małżeństwa parom tej samej płci, Polacy poczuli się tak tolerancyjni, iż pomalowali się na kolorowo. Do tego stopnia, że 5 dni później tematem nr 1 w ogólnopolskich wiadomościach okazało się samobójstwo Dominika, który był w swoim środowisku wyzywany od „pedziów”. Kolorowa tolerancja pewnie miała miejsce na niejednym profilu znajomych chłopca, za to w szkole był obrzucany kamieniami, dręczony i poniżany za dbałość o swój ubiór i wygląd. Skąd dzieci biorą pomysły, by wyzwać kogokolwiek od „pedała” tylko dlatego, że dba o siebie? I czy w wieku 14 lat jesteśmy w stanie określić swoją orientację seksualną?

Z teorii wszyscy jesteśmy uprzejmi, wrażliwi i tolerancyjni. W rzeczywistości każdy „ma jakieś ale”. Pomalowane zdjęcie w barwach tęczy nie uczyni Cię lepszym ani gorszym człowiekiem. Dzisiaj to jest modne, za tydzień będzie coś nowego… Ale czy ktokolwiek zagląda Ci do łóżka?

4. Aborcja/eutanazja/in vitro/kara śmierci

Zgodnie z wiarą katolicką, którą deklaruje 90% Polaków, tyle samo powinno nie akceptować aborcji/eutanazji/in vitro czy kary śmierci. Jednak to są tak poważne kwestie, na które każdy z nas ma swój pogląd i niekoniecznie kieruje się wiarą przy powiedzeniu „tak” w danej kwestii.

  • Aborcja to już zabójstwo czy wybór?
  • Kiedy usuwam embrion, a kiedy już dziecko?
  • Czy mogę zadecydować o własnej śmierci?
  • Kiedy wystarczająco cierpię, by móc odejść?
  • Dziecko z próbówki to nie dziecko?
  • Adopcja czy in vitro?
  • Czy wymiar sprawiedliwości może karać śmiercią?
  • Śmierć za śmierć?

5. Dziecko ma dziecko, czyli wiemy wszystko i nic o seksie

Teoretycznie temat seksu pojawia się tak często, że już nawet on nam spowszedniał. W reklamie farby, lodów, bielizny, alkoholu znajdzie się kobieta w skąpej bieliźnie, a mężczyźnie zostanie zadane przez lektora pytanie „jak Twój konar?”. Na bilbordach przy ulicy, ulotkach wciskanych nam do rąk, reklamach w telewizji i radiu bombardowani jesteśmy tematyką seksu i cielesności. Seks, seks, seks na sprzedaż! Jednak im bardziej jest on powszechny w codziennym życiu w formie reklam, tym mniej o nim mówimy poważnie. W szkole, w pracy, przy rodzinie. Teoretycznie wiemy o nim wszystko, praktycznie nic. Okazuje się, że dzieci nigdy nie widziały swoich rodziców nago, a gdy zadają pytania dotyczące fizyczności, rozwoju własnego ciała odsyłani są do pokoju z tekstem „jesteś jeszcze na to za młody”. Nie trzeba długo czekać, by okazało się że dziewczynki z „dobrego domu” w wieku czternastu lat zamiast bawić się z rówieśnikami, popołudnie spędzają na przewijaniu pieluch. Błąd rodziców czy szkoły? 

Na lekcjach biologii, gdy zadawane są niewygodne pytania, nauczyciel odpowiada „jak skończę temat będzie możliwość zadania pytań”. Problem w tym, że dzwonek już był, a lekcja niezrealizowana zgodnie z programem, bo za wolno młodzież wchodziła do klasy, internetowy dziennik odmówił współpracy i pojawiło się dużo niewiadomych, które wytrącały z toku myślenia nauczyciela. Pytania, które już padły z ust uczniów niektóre były głupie, inne zaś nurtowały większość klasy od dawna, ale odpowiedź nie padła.

Na lekcji religii ksiądz odpowie że „seks to miłość” i należy czekać na wybranka aż do ślubu. Młodzież stuka się, więc w głowę, bo przecież w liceum większość już o dziewictwie zapomniała, niektóre koleżanki już nawet w ciąży są, a nikt ślubu nie brał. Ksiądz, więc nie jest na bieżąco…

Konflikt dwóch oddzielnych światopoglądów miała rozwiązać lekcja „wychowania do życia w rodzinie”. Wprowadzona w plan lekcji od 1998 r. godzina miała dać młodzieży odpowiedzi na nurtujące ją pytania, rozszerzyć temat seksu oraz wypośrodkować i połączyć poglądy przedstawiane na lekcji religii i biologii. Okazuje się jednak, że przedmiot ten wciąż najczęściej prowadzi ksiądz bądź biolog, więc informacje są powielane. W dodatku jest to godzina nieobowiązkowa, często prowadzona po lekcjach, więc młodzież nie ma ochoty spędzać jeszcze więcej czasu w szkole. O zabezpieczeniach dowie się z Internetu, gazety pokoju „Bravo” bądź od koleżanek. Od biologa, księdza i rodziców usłyszą trzy różne bajki na temat „jak robi się dzieci?”, więc zdezorientowana młodzież decyduje się na eksperymenty. Na cyberseks, seks z kolegą z klasy, bycie e-galerianką czy spotykanie się ze starszym mężczyzną… Ups, dzieci mają dzieci.

Dane statystyczne oparłam na: http://cbos.pl/SPISKOM.POL/2012/K_049_12.PDF

Zdjęcie: natemat.pl

K.

Advertisements

17 uwag do wpisu “Polak dzielony na pół.

  1. Świetne spostrzeżenia:) Tak patrząc na wszystko z boku można stwierdzić, że jesteśmy dosyć dziwnym narodem, takim niespójnym bez jedności, a jeszcze na dodatek moim zdaniem za bardzo wtrącamy się w sprawy innych ludzi zamiast skupić się na swoich.

    Lubię to

      1. źle zostałam zrozumiana, jako pkt 6 dałabym właśnie uwielbiane przez ciotki / sąsiadki / panie ze spożywczego wchodzenie w cudze życi:

        – przy rodzinnym stole:
        „Masz 22lata w twoim wieku kuzynka Agata była zaręczona, a Twoja matka miała już męża i ciebie”
        – w bloku po kulturalnej posiadówce:
        „A sąsiadeczka to ma tylu kolegów?”
        – w żabce pod domem:
        „ta młodzież dziś tyle pije – a droższy trunek wcale nie zdrowszy niż rodzimy (wtrąca się miły dziadek) – A prawda panie Mieciu, prawda”,

        Lubię to

  2. Ja bym do tego jeszcze dodał temat pieniędzy. Nie potrafimy o nich rozmawiać konstruktywnie. Większość Polaków uważa, że jak odniósł sukces, to albo ukradł, albo oszukiwał, albo ma znajomości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się całkowicie, nie chciałam rozwijać tego wątku, więc jedynie wspomniałam o nim we wstępie. Poza tym, pieniądze są na tyle łatwym tematem, że nie trzeba mieć najmniejszej wiedzy by na ich temat się wypowiadać. Ci, którzy już je mają-to ich sprawa w jaki sposób doszli do kilku zer na koncie. Ci, którym zawsze brakuje-najczęściej patrzą z zazdrością na innych, zamiast zająć się swoim portfelem i wzbogacaniem go. Wszyscy mamy taki sam start, pytanie jaką drogę wybierzemy 😉

      Lubię to

      1. Jedni pochodzą z bogatych rodzin, inni z biednych. Jedni mają wykształconych rodziców, którzy motywują dzieci do działania, inni pochodzą z patologicznych środowisk. To nie jest równy start.

        Lubię to

      2. Gdyby tak spojrzeć na świat okazałoby się, że dziecko, które wychowuje się w rodzinie zarabiającej miesięcznie 1500zł nie ma szans na Harvard. Nie zgodzę się 🙂 Można nie mieć pieniędzy, mieć fatalny start w życiu, za to posiadać dwa razy większą motywację do wyrwania się ze środowiska „bez przyszłości”. Wszystko zależy od podejścia. Powstały takie organizacje jak „Droga na Harvard”, są możliwe dofinansowania z UE oraz stypendia studenckie. Nie mamy wyboru na to w jakiej rodzinie się rodzimy, ale mamy prawo zadecydować jakiej chcemy przyszłości. Jeżeli jesteśmy na dnie, to nie możemy upaść niżej. Pora zebrać w sobie siły, wyznaczyć cel i zrealizować go. Wszystko zaczyna się w głowie.

        Lubię to

      3. Z tym się zgadzam. Nie zgodziłem się tylko ze stwierdzeniem wcześniejszym, że „wszyscy mają równy start”.

        Lubię to

      4. Miałam na myśli… że wszyscy dostajemy podobne puzzle. Nie wiemy jak powinien wyglądać obrazek, jak ułożyć go prawidłowo. Próbujemy. To nasze decyzje są małymi puzzlami, które układamy każdego dnia. Teoretycznie każdy z nas dostał podobne pudełko, obrazek tworzymy sami. Jesteśmy wypadkową zdarzeń, osób spotkanych na naszej drodze i marzeń. Kilka negatywnych zdarzeń nie oznacza nieszczęśliwego życia. Wszystko jest po coś…

        Nie mamy wpływu na to, gdzie się urodzimy, ale nie mówmy osobie z rodziny patologicznej „nie masz szans, będziesz taki jak Twoja matka”. Są sprawy na które nie mamy wpływu, ale na szczęście więcej jest tych, które możemy kreować sami. Samych dobrych decyzji życzę 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s