Mieć 20 lat i u stóp swoich świat.

Jest w życiu człowieka taki moment, w którym jesteś jeszcze dzieckiem, a powoli odkrywasz dorosłość.

Kawałek plastiku nie czyni Cię dorosłym

Masz 18 lat. Wypisujesz druczek, dołączasz kolejne bardzo niekorzystne zdjęcie swojej twarzy, na którą będziesz patrzył przez następne lata. Otrzymujesz za kilka tygodni magiczny dokument, na którym jest napisane „jesteś dorosły, jesteś zajebisty”. Wraz z nim powinien być dołączony druk, jak zarobić  pierwszy milion przed 30-stką bądź chociaż kilka litrów dobrego alkoholu na uczczenie tej decyzji, jak i prezerwatywy w dodatku specjalnym.

Z biegiem czasu w portfelu przybywa Ci kolejnych plastikowych kart. Prawo jazdy, karta płatnicza, na siłownię i jeszcze kilka tych „promocyjnych”. Przy kasie o dziwo nikt nie pyta Cię o dowód tożsamości, gdy kupujesz podstawowy zestaw imprezowy: papierosy, alkohol i prezerwatywy. Kasjerka zadaje Ci za to pytanie, czy nie chcesz kupić w promocyjnej cenie jeszcze szczoteczki do zębów. Może i byś chciał, przecież kasa rodziców, ale jeszcze nie wiesz czym jest zostawianie u kobiety swojej szczoteczki do zębów. Odmawiasz, na noc nie zostaniesz.

Gdy masz 20,25 czy 28 lat zaczynasz rozumieć różnicę pomiędzy byciem dorosłym, a dojrzałym. Zaczynasz być odpowiedzialnym za swoje decyzje, nawet te najmniejsze, które do tej pory brała na swoje barki Twoja mama mówiąc „zrobię to”. Teraz wiesz, że lodówka sama się nie uzupełnia, więc jeżeli nie zrobisz wieczorem zakupów to na śniadanie nic nie zjesz. Jeżeli nie zajmiesz się praniem, to nie będziesz miał w czym chodzić i jeżeli nie pozmywasz naczyń to niedługo będziesz jadł z ręki, a w Twoim mieszkaniu zamieszkają nowi przyjaciele, karaluchy. Bycie osobą dorosłą to nie jest jedynie możliwość picia alkoholu i zabaw do rana, to również branie odpowiedzialności za swoje czyny. Te przyjemne konsekwencje, takie jak zostawienie u kobiety swojej szczoteczki do zębów, jak i te mniej przyjemne, gdy piliście wino w parku i dostaliście mandat od policjantów. Już mama nie napisze usprawiedliwienia i nie porozmawia za Ciebie z policjantami. Chciałeś być dorosły, to bądź. Wszystko jest po coś, dobrze dostrzec te różnicę.

Za hajs matki baluj!

Chodzisz na imprezy, najczęściej 18-stkowe. Dostajesz od rodziców pieniądze na wszystkie kolorowe drinki, które stawiasz dziewczynom w klubie. Pieniądze, które otrzymałeś na poczet wszystkich osiemnastkowych spotkań rozdysponowałeś w jeden wieczór. Za to przylizałeś się z kilkoma laskami w klubie, zapisałeś ich numery telefonów, ale nawet nie pamiętasz ich imienia. Ze zdziwieniem rano odbierasz sms’a, w którym dziewczyna pisze „spotkamy się?”, a Ty nie wiesz czy to była ta ruda czy raczej blondyna.

Po zaliczeniu wszystkich znajomych 18-stek, wiesz już czym jest cotygodniowe imprezowanie, a Twój skill w piciu coraz większych dawek alkoholu wzrasta wraz z każdym spotkaniem. A z kacem jesteś na „Ty”.

Nie myślisz o tym, ile Twoi rodzice pracowali na Twoje markowe buty, koszulę i najnowszego iPhone’a, bo wypadało go mieć. To naturalne, że kasa u rodziców jakoś zawsze jest na Twoje przyjemności. Za to jeszcze kiedyś im podziękujesz.

Gdy masz dwadzieścia kilka lat poznajesz wartość pieniądza. Wciąż masz jeszcze siłę i chęć imprezowania oraz niejednokrotnie brałeś udział w „Projekcie X”, lecz już wiesz ile czasu i energii musisz przeznaczyć na drinki, ciuchy, taksówki. Na początku cieszysz się z pierwszych własnych zarobionych pieniędzy i szybko znikają one z Twojego konta. Z czasem jednak, imprezy schodzą na dalszy plan. Imprezujesz, ale już z zażenowaniem patrzysz na małolatów, którzy zataczają się po kilku kieliszkach wódki wypitej na czas i bezwładnych dziewczyn w klubie zaciąganych przez facetów do toalet. Pan Kac przestaje być mile widziany, bo następnego dnia trzeba zrobić jeszcze referat na studia, raport do pracy, zakupy i pójść na trening.

Fuck love story

Poznałeś już smak pierwszego zauroczenia, które wydawało Ci się miłością do końca życia oraz gorycz jego rozstania. Przeżyłeś już pierwszy seks, który wcale nie był tym najlepszym i masz świadomość, że to coś więcej niż zaspokojenie zwierzęcego instynktu. Z każdym dniem odkrywasz siebie, swoje ciało i jego pragnienia. Seks nie zawsze wiąże się ze związkiem i doskonale znasz te rozgraniczenie. Nie każda fajnie ruszająca się w klubie dupa, nadaje się na Twoją dziewczynę. Ty przecież się szanujesz, masz swoją godność, a na związki masz jeszcze czas. Tylko fajnie jest czasami mieć się do kogoś przytulić i ustawić na Facebook’u „w związku”.

Masz zdolność do zakochiwania się szybko. Właściwie do tej pory to związek kojarzył Ci się jedynie z trzymaniem się za ręce, dzióbkami na selfie i randkami kiedy dwie strony mają czas i ochotę na spotkanie. W związku, w którym nie wiesz kiedy minął rok/dwa budzisz się już w waszym wspólnym łóżku w mieszkaniu na kredyt, a ona nosi od Ciebie pierścionek od chwili, gdy powiedziała Ci „tak”. Jeszcze w przedszkolu upierałeś się, że nigdy nie będziesz miał dziewczyny, a teraz planujesz ślub. Dojrzałeś do tej decyzji. Dojrzałeś do związku, wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i uczucia drugiej osoby. Nie musisz, ale chcesz cieszyć się razem z nią, gdy powie że spodziewacie się dziecka, trzymać jej włosy nad toaletą, gdy będzie miała poranne mdłości oraz dbać o nią każdego dnia.  W pewnym momencie zatrzymasz się i zdasz sobie sprawę, że lepiej brzmi „my” niż „ja”. 

Chcę od życia więcej

Kiedyś interesował Cię prosty schemat: szkoła-dom. Gdy jesteś dojrzały, oczekujesz od życia i siebie więcej. Chcesz mieć zainteresowania, którymi zainspirujesz innym, pasję, w której będziesz się rywalizował i cieszyć się, z wydawanych pieniędzy na przyjemności. Dla jednej osoby będą to podróże, dla innej sport, a dla kolejnej pochłanianie kolejnych lektur w domowym zaciszu.

Pracujesz, zarabiasz pierwsze większe pieniądze i nie chcesz by Twoje życie ograniczało się jedynie do zarabiania oraz by tydzień mijał po tygodniu. Pasja zaczyna kształtować Ciebie. Chcesz być coraz lepszy w czymś, co Ci dobrze wychodzi. Chcesz móc oderwać się od codziennych obowiązków, zapomnieć o rutynie i mieć czas tylko dla siebie. Dla swoich myśli i działań. Dla czegoś, co przynosi Ci mnóstwo radości i satysfakcji, jesteś w stanie wydać dużo pieniędzy i nie musisz nikomu się z tego tłumaczyć.

Dla niektórych pasja zmienia się w sposób na życie, dla innych jest jej ciekawych uzupełnieniem. Wszystko zależy od Ciebie.

Każdy z nas w pewnym wieku tworzy własną listę działań, które chciałby zrealizować do śmierci. Niektórzy zatrzymują się na jej tworzeniu, inni realizują ją. Zadbaj o swoje szczęście, o siebie.

Tęsknota za pomidorową

W wieku 20 lat, najczęściej na studia wielu z nas wyprowadza się z rodzinnych gniazd. Z radością pakujesz walizki, bo nie możesz wytrzymać z rodzicami pod jednym dachem. Przecież jesteś taki dorosły, a mama chce wiedzieć gdzie jesteś i o której wrócisz. Wyjeżdżasz, im dalej tym lepiej. W pierwszej chwili czujesz się jak ptak, który dopiero poczuł wolność, a z drugiej strony obawiasz się, czy będziesz potrafił bezpiecznie wylądować. Ułożyć sobie życie w nowym miejscu, sam. Z czasem nawet beztroska wolność zaczyna doskwierać i sam zadzwonisz do rodziców zapytać, co u nich słychać. Przypomnisz sobie również smak domowego obiadu, których nie da się zastąpić Knorrem w kubku i zatęsknisz nawet za kłótniami, kto ma wynieść śmieci. Bo od wyprowadzki za każdym razem wynosisz je sam. Wiesz już, że lodówka sama się nie uzupełni, a utrzymanie porządku nawet na stancji najlepiej wychodzi Ci poprzez oglądanie „Perfekcyjnej pani domu”. Trochę tęsknisz za swoim pokojem, bibelotami, które miałeś na półkach i własną przestrzenią. Doceniasz domowy klimat, dopiero gdy go opuściłeś. Z wiekiem zaś zamiast powrotów do swojego rodzinnego domu, zaczynasz chcieć mieć własny… dom, który nie będzie tylko czterema ścianami,a do którego będziesz chciał wracać po ciężkim dniu, a  nie z niego uciekać. Chcesz mieć swoje miejsce na ziemi.

Social story

Przeżyłeś już pierwsze miłości, przyjaźnie, które okazały się warte tyle co gazeta z zeszłego tygodnia i gorycz rozstania. Związanej z dziewczynami i najbliższymi, których już nigdy więcej nie zobaczysz. Już wiesz, że ludzie odchodzą, że niektórzy Ci bliscy odeszli zbyt szybko i nie zdążyłeś się z nimi pożegnać. Z perspektywy czasu dostrzegasz, że w pewnych momentach schrzaniłeś, innym razem że mogłeś zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy, a i tak zamierzony cel by się nie udał. Wiesz również,  że znajomi na Facebook’u to tylko bijący licznik internetowych twarzy, bo w Twoim życiu istotna jest garstka prawdziwych przyjaciół, którzy zasługują na te słowo. A z rodziną nie zawsze jest kolorowo, ale mimo wszystko to najbliższe Ci osoby.

W codziennym życiu każdego dnia uczysz się tolerancji, empatii i dostosowywania się do sytuacji. Musisz brać odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Już wiesz, czego oczekujesz od innych i możesz dać od siebie. Możesz śmiało powiedzieć, że znasz siebie. „Cześć jestem Piotrek. Mam wady i zalety. Nie jestem idealny, bo np. nie podnoszę deski, ale za to parzę świetną kawę i znam się na kuchni włoskiej”. Potrafisz sprzedać siebie na rozmowie kwalifikacyjnej, dostosować się do sytuacji i już wiesz, że bójką nie rozwiążesz kłótni. Dojrzałeś.

Jesteś już dorosły, a jeszcze dzieckiem

Kiedy masz dwadzieścia kilka lat uczysz się dopiero życia. Masz już kilka etapów za sobą, ale jeszcze wiele więcej ich przed Tobą. Każdego dnia tworzysz siebie, poznajesz i odkrywasz świat, smaki, swoje zmieniające się ciało. Widzisz różnicę w spojrzeniu na pewne kwestie, gdy miałeś lat 18, a gdy masz 26. Już wiesz, co jest dla Ciebie ważne, a na co niepotrzebnie traciłeś kiedyś czas. Dojrzewasz do pewnych decyzji, do odkrycia swoich potrzeb w związku i w łóżku. Wreszcie wiesz co lubisz i co sprawia Ci przyjemność. Budujesz siebie, przestałeś być już zlepkiem człowieka-melanżu i masz pomysł na swoje życie. Masz marzenia, plany, które chcesz zrealizować. Jesteś jeszcze dzieckiem, które raczkuje w dorosłym życiu. Zdarzają Ci się błędne decyzje, za które podnosisz odpowiedzialność, ale są również te pozytywne. Uczysz się, jak żyć. Piszesz swoją historię, budujesz jej fabułę, zmieniasz w trakcie głównych bohaterów, ale wciąż idziesz do przodu.

Życie składa się z etapów. Każdego dnia tworzymy swoją historię. Ważne jest, żeby każda kartka z kalendarza, każdy Twój dzień miał sens. Naucz się być dumnym ze swojego życia, nieważne czy masz lat 15,30,45. Do pewnych etapów już nie wrócisz, ale masz prawo wykreować następne tak, żeby być zadowolonym ze swojego życia.

K.

photo: poradnikzdrowie.pl

Reklamy

7 uwag do wpisu “Mieć 20 lat i u stóp swoich świat.

  1. Świetne! Póki co jestem na etapie 20-25 i tak jak mówisz, zaczynam widzieć różnicę między dorosłym, a dojrzałym, bo przychodzi moment bardzo poważnych, życiowych decyzji. Pracuję już od paru lat, jeszcze 2 lata studiów i przyjdzie pora na twarde życie;)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja mam 22 lata, pracować zaczęłam jeszcze w liceum, odkąd zaczęłam studia mieszkam sama za własne pieniądze, mimo, że rodzina mieszka godzinę drogi ode mnie. Ale to daje niezależność i satysfakcję. Wczoraj naszła mnie myśl, po powrocie z zakupów, że dorosłość zaczyna się wtedy, gdy możesz bez problemu kupić drogi produkt (cukier trzcinowy :)) za własne pieniądze. Teraz wiem, że 18 lat to jeszcze dzieciństwo. Pozdrawiam! Gośka

    Polubienie

    1. Gosiu, tylko pozazdrościć zaradności! Ja usłyszałam kiedyś że dorosłość jest wtedy kiedy zostawisz coś i nikt za Ciebie tego nie posprząta dopóki sam tego nie zrobisz.
      Może 18 lat to dzieciństwo, ale każdy z nas był w tym wieku, przeżył go i może za 8 lat powiesz że jak miałaś 22 to wciąż byłaś dzieckiem? Każdy etap trzeba przeżyć 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s