Zróbmy sobie dziecko.

To jest jeden z tych wieczorów, kiedy nie chce nam się gotować ani zamawiać pizzy z dowozem i wychodzimy do jednej z osiedlowych knajpek, których w Śródmieściu jest od liku. Zupełnie jak grzybów po deszczu jesienią. Spontanicznie decydujemy się na jedne z miejsc, gdzie w środku lokalu rośnie duże drzewo, którego gałęzie oplatają sufit całego lokalu. Są hamaki, leżanki, kafelki podłogowe na stoliczku z palet, kilku dobrze zintegrowanych panów na spotkaniu towarzyskim i my.

-Chcesz mieć dzieci?

-Tak, chyba jak każdy.

-A kiedy jest odpowiedni czas na dziecko?

-Tak po studiach, jak dostanie się dobrą pracę. A wraz z nią stałą umowę o pracę.

-I wrobić pracodawcę w dziecko?

-Można tak powiedzieć. Bezpieczny okres, no i ma się coś w głowie.

-Ale właśnie wtedy przestaje się być studentem, a zaczyna się te dorosłe prawdziwe życie na własny rachunek i nie chciałabym wtedy przewijać pieluch, a zająć się rozwijaniem siebie w firmie! Wiesz, tak żeby nie być w tyle w moim zawodzie. U mnie po studiach to dopiero zaczyna się grzybobranie, wcześniej nie odróżnia się muchomora od dorodnego grzyba. Muszę wyrobić sobie markę, wyrobić nazwisko, a nie zajmować się pieluchami.

-No i ja wtedy byłbym już dawno po 30-stce. Raczej nie chce być starym tatą.

Nie ma odpowiedniego czasu na dziecko.

Masz 16 lat to masz sito zamiast mózgu, bo będąc w tym wieku zakładanie gumki powinno być nawykiem jak mycie zębów zaraz po przebudzeniu i tuż przed snem. Nie zarabiasz, nie zdążyłaś dorosnąć i z Waszej pierwszej miłości istnieje większe prawdopodobieństwo spotkania urzędnika sądowego niż urzędnika stanu cywilnego.

Masz 20 lat to masz się wyszaleć, funkcjonujesz niby jak dorosły, ale wciąż nie jesteś samodzielna. Uczysz się dopiero jak napisać każdego dnia odpowiedni scenariusz, tak żeby mógł zakończyć się happy endem. Czasami uda się, czasami masz ochotę opuścić salę zanim opadnie kurtyna. Doświadczasz, planujesz, uczysz się żyć.

Kończysz studia, idziesz do pracy, zaczynasz karierę… Jesteś najlepsza w tym co robisz, dorobiłaś się już własnego mieszkania, dwóch kredytów, kilku rozstań na koncie, kota i byłaś już niejedną najlepszą świadkową na ślubie każdej z koleżanek. Przed 40-stką budzisz się, że chcesz mieć dziecko. Okazuje się, że świat nie stanął w miejscu, czas się nie zatrzymał i Twój biologiczny czas minął.

-To kiedy jest idealny czas na dziecko?

-Nie ma. Albo jest się za młodym, albo bez kasy albo z kasą, dojrzałym, mądrym, ale już przeterminowanym. W sensie, Ty byś mógł, ale ja czuję że tracę swoją przydatność wraz z każdym miesiącem.

-Jak masz dziecko to ono mobilizuje do zmian w swoim życiu. Szybciej się dorasta, zmieniają się priorytety, poszerzają horyzonty. Już nie myślisz tylko o sobotniej imprezie, a raczej czy po wieczorze na Mazowieckiej będzie na mleko dla dziecka w niedzielę. Kolejny plus jest też taki, że gdy jest się młodym rodzicem to po 30-stce ma już się odchuchane małolaty i można ponownie zająć się sobą, podróżami tylko we dwoje i wciąż ma się chęć na nowe doznania. Przy ciąży po 40-stce zaś będzie się dojrzałą, o pewnym statusie społecznym kobietą, która wie co może dać swojej pociesze, lecz po odchowaniu na wywiadówkach jest się najstarszą z matek oraz tą, z największym bólem kręgosłupa oraz regularnymi wizytami u lekarza, jak swoje dziecko na bilansach.

Nie można mieć w życiu wszystkiego. Nigdy nie jesteś w stanie przygotować się na każdy z etapów w swoim życiu. Możesz mieć całą otoczkę i zdecydować się przy odpowiedniej osobie na potomstwo, a okaże się że biologicznie jesteście nieprzydatni lub coś poszło nie tak. Wiemy że życie zatacza koło, coś się zaczyna, a coś kończy. Chcemy przygotować się na etap narodzin nowego członka rodziny, do etapu edukacji szkolnej, wkraczania w dorosłość i bycia odpowiedzialnym za swoje decyzje oraz siebie, na etap bycia rodzicem, dobrym pracownikiem, dziadkiem/babcią, a na końcu czekamy na śmierć jednocześnie bojąc się jej. Tak samo jak każdego innego etapu, można przygotować się jak na pierwsze dni w szkole, ale zawsze coś nas zaskoczy. Życie składa się z etapów, które należy przeżyć i wyciągnąć z nich jak najwięcej dla siebie. Każdego dnia budzimy się, a czas ucieka nam między palcami. Żyjemy „od piątku do piątku”, do spłaty kolejnej raty kredytu na sofę z Ikei, wplatając w to marzenia o pensji +1000zł, kursie angielskiego czy wyjazdach latem nad morze. Jesteśmy wielkimi marzycielami na papierze, mówiąc że teraz są nieodpowiednie warunki na zmiany. Nie można wszystkiego poprawiać w nieskończoność. Życie zawsze Cię zaskoczy, zmieni Twoje pięknie zatemperowane kredki w piórniku, pogniecie koszule tuż przed wejściem na ważne spotkanie i sprawi że w najmniej odpowiednim momencie puścisz bąka w miejscu publicznym. Na dziecko też nigdy nie ma czasu, albo jesteś gówniarzem albo wpadasz w wir pracy i fascynacją nad swoimi zerami na koncie zapominasz, że Twój zegar tyka.

-Znam pary, które nie planowały dzieci. Dwie różowe kreski zaskoczyły ich w młodym wieku, kiedy uczyli się odpowiedzialności za siebie, a życie dodało „zaopiekuj się jeszcze nowym życiem”. Jakkolwiek sobie dzisiaj nie radzą, każdy z nich jest silniejszy. Wciąż popełniają błędy, głupie i małe oraz te poważne. Popełniliby je gdyby mieli dzieci bądź nie. Tylko dzisiaj mają kogoś do kochania, żyją nie tylko dla siebie, ale również dla dziecka by zaspokoić ich potrzeby. Większość znanych młodych par z dzieckiem są do przodu w porównaniu ze swoimi rówieśnikami. Student, który został ojcem idzie do pracy, zamiast codziennie popijać piwko w studenckim parze. Po latach jest na stanowisku kierowniczym, bo zdobył doświadczenie, do którego aspirują jego koledzy od piwka zaczynając dopiero pracę po magistrze.

Znam pary, które przeżyły studenckie wzloty i upadki, mają wyższe, piękny ślub na koncie i nie mogą mieć dzieci. Zmagają się z niepłodnością lub bezpłodnością. Niepłodność to stan stałego bezskutecznego starania się o potomstwo przez okres np. roku bez użycia środków antykoncepcyjnych. Problem niepłodności dotyczy 15% par w wieku produkcyjnym, w Polsce z tym problemem zmaga się co piąta para. Jest możliwe podjęcie się leczenia bądź zajście w ciążę poprzez in vitro. Bezpłodność oznacza trwałą niezdolność partnerów do posiadania potomstwa, które najczęściej wynika z uszkodzenia lub utraty narządów płciowych. Spełnienia pragnienia o potomstwie może być zaspokojone jedynie w drodze np. adopcji.

Znam pary, które w późnym wieku dojrzały do chęci posiadania potomstwa. Nacieszyli się sobą w małżeństwie, skończyli studia, zajęli wysokie stanowiska i zdecydowali się na dziecko, którego nie mogą już mieć. Nauczyli się kochać cudze dziecko, jak własne.

-Lubię z Tobą rozmawiać. Dziękuję, że jesteś.

Zjedliśmy kolację. Wypiliśmy sangrię oraz pszeniczne piwo, zapłaciliśmy i wyszliśmy na spacer, zostawiając za sobą temat.

Złym rodzicem możesz zostać w każdym wieku. Bycia dobrym nie nauczy Cię żaden podręcznik, blog ani szkoła rodzenia. Przyjmuj życie takim jakim jest. Bierz je, gdy daruje Ci kinder niespodziankę i stajnię pełną łajna do posprzątania. Pesymista będzie narzekał że zabawka sama się nie złożyła, jajko z czekolady za małe i zbyt mało słodkie. Optymista będzie grzebał w kupie łajna mówiąc „gdzieś musi być tutaj kucyk”!

Informacje oraz dane dot. niepłodności oraz bezpłodności pochodzą z: https://portal.abczdrowie.pl/bezplodnosc-a-nieplodnosc

Photo: http://www.gratisography.com

K.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Zróbmy sobie dziecko.

  1. Zawsze można narzekać. Niestety to znak naszych czasów – decydowanie się na dziecko, kiedy jest już za późno. Z biologicznego punktu widzenia najlepszy wiek to ok 20 lat. Ale jak chodzisz z brzuchem na uczelnię, to wszyscy na ciebie patrzą jak na trolla. Jestem mamą-studentką i nie wyobrażam sobie, żebym znalazła kiedyś lepszy czas na dziecko.

    Polubienie

  2. Mam wiele koleżanek, które rodziły swoje pierwsze dziecko po 40. Jest ich od groma. Każda zawsze bała się chorób płodu z racji późnego macierzyństwa i każda narzekała przez pierwsze 2 lata opieki nad bobasem. Przestrogi ginekologów niby powinny robić swoje ale wydaje mi się, że z racji powszechnego dostępu do studiów wyższych oraz antykoncepcji zmieniły się również realia. Dziś wszyscy długo się uczą. Kto dziś w zasadzie nie idzie na studia? I to wydłuża młodość, czas szkoły. Kiedyś duża część młodych ludzi lądowała w zawodówkach, po których byli do pracy. Dziś mało kto jest w stanie utrzymać rodzinę, nawet po studiach.

    P.S. Z książek można jednak nauczyć się bycia dobrym rodzicem. Te książki potrafią zmienić Twój świat na lepsze,,,,,,,te książki potrafią zrobić z Ciebie wspaniałego rodzica.

    P.S. Z mojego doświadczenia powiem, że nie wiem kiedy jest właściwy moment, mimo, że rodziłam pierwsze dziecko w wieku 28 lat…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dobry tekst, to prawda nigdy nie ma odpowiedniego czasu na dziecko, zawsze coś. Z drugiej jednak strony nie można w nieskończoność czekać na odpowiedni moment, bo może być za późno. Myślę, że każdy musi sam siebie zapytać. Wpis bardzo udany.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Znam pary?? Nie , znam dziewczyny którym pękły gumki albo tych gumek akurat nie było 😉
    Znam małżeństwa , szczęśliwe duże rodziny….
    Status społeczny jest najmniej istotny ….dlatego tak trochę źle mi się czyta jak w tekście o tym się wspomina ….studia..praca…studia..kariera ….dylematy ,- jakaś abstrakcja dla mnie , nie tylko dla mnie ale i społeczeństwa w którym się „obracam” , żyje ….
    Ale nie o tym …..
    Nie mam dzieci nie dlatego że nie chce obecnie , chciałabym ale …..Z odpowiednim mężczyzną.
    To jest główny powód „nieposiadania”, dzieci.
    Brak odpowiedniego partnera, ojca mych dzieci ….
    Jeszcze mam czas , dopiero 32 rok 😉

    Polubienie

    1. Droga Magdo,
      możesz nawet o tym nie wiedzieć, że ktoś nie miał gumki. To nie jest fakt, którym się ktoś chwali. Wielu z nas jest z przypadku, ale to wcale nie czyni nas gorszymi od innych.
      Nie zgodzę się z Tobą że status społeczny jest najmniej istotny, bo wiele osób świadomie nie decyduje się na dziecko z powodu zbyt małego mieszkania czy braku funduszy na odpowiednią opiekę nad dzieckiem. Takie pary też znam, odkładają poczęcie dziecka z powodów ekonomicznych i to jest ich świadoma decyzja, którą też rozumiem.
      A jaki byłby odpowiedni kandydat na ojca Twoich dzieci? Jak dla mnie sprawa jest prosta. Jak nie mamy stałego partnera to nie mamy z kim posiadać dzieci, jednakże daleka jestem od czynienia testów na przyszłego tatusia 🙂

      Dziękuję za komentarz.

      Polubienie

      1. Chwalić nie ale otwarcie mówią , czego mają się wstydzić ??? Dlatego tak o tym napisałam , otwarcie ….Dla jednych to wstyd dla innych nie koniecznie . Odebrałaś to jak odebrałaś , ludzie różni są 🙂

        Status społeczny jest głupim argumentem …To jest takie typowe „pier***”

        Co do stałego partnera ….Proszę Cię , to już nie te czasy gdzie kobiety muszą mieć stałego partnera …..
        Nie……

        🙂

        Polubienie

      2. Owszem ojcostwo to coś więcej , ale jest grono bardzo duże kobiet które dobrze wiesz myślą zupełnie inaczej…..

        Mądrość to jest najważniejsza cecha.
        Musi być mądrzejszy ode mnie 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s