Sztuka wyboru.

Zakochujemy się często przez przypadek, lecz pozostajemy w związku z wyboru.

Zaczynając spotykać się z kimś jesteśmy zauroczeni, nosimy na nosie różowe okulary, zaś na ustach mamy wymalowany czerwoną szminką uśmiech. W najbardziej pochmurny dzień, mamy słońce w sercu, a oddychamy miłością a nie powietrzem. Na randkach prawimy sobie komplementy częściej niż mrugamy, jesteśmy piękni, wypielęgnowani i zawsze w dobrym nastroju. Po miesiącach razem kino zostaje zamienione na domową kanapę, kolacja w restauracji na odgrzewane kotlety z lodówki, a spacery po parku na te w centrum handlowym. Kochamy niby tak samo, ale jednak inaczej.

Obietnice „i nie opuszczę Cię aż do śmierci” rzucane w wieku dwudziestu lat, po kilku latach kończą się rozwodem i są kolejnym pretekstem, aby powiedzieć „człowiek uczy się na błędach”. Żaden wiek nie jest odpowiedni na wypowiedzenie tych słów, to nie on bowiem określa ich wartość, zaś chęć wzięcia za nie odpowiedzialności. Musisz się nauczyć brać odpowiedzialność za uczucia drugiej osoby. Nie masz pojęcia co wydarzy się za kilka lat, co Was spotka i czy za 10 lat będziesz chciała obudzić się obok tej samej osoby.

Nie wypowiadaj słów, które ładne brzmią i mogą sprawić komuś przyjemność, gdy nie bierzesz za nie odpowiedzialności. Nastawieni na posiadanie bierzemy ślub/wychodzimy za mąż i z dnia na dzień przestajemy się starać. Młoda Polska się rozwodzi, nie są w stanie wytrwać do pierwszej rocznicy. Kobiety traktują ślub jako coś magicznego, pierścionek na palcu serdecznym jest wyznacznikiem atrakcyjności i zazdrości koleżanek, które zamiast partnera w domu mają kota. Miesiące przygotowywań, kredyt na opłacenie jednego dnia w życiu daje nadzieje, że coś się w ich życiu się zmieni, że partner będzie o nie bardziej dbał, będzie je inaczej traktował. A tak się nie zawsze dzieje, bo ślub dzisiaj stanowi tylko kolejny krok we wspólnym życiu, rzadziej początek wspólnego życia. Wiele partnerów, mimo, że żyło ze sobą od wielu lat, po sformalizowaniu związku przestaje się starć. Papier daje im poczucie własności drugiej osoby.

Obecnie 1/3 zawieranych małżeństw kończy się rozwodem. Głównym powodem rozstań młodych małżeństw jest niedojrzałość emocjonalna, niezgodność charakterów lub niemożność poradzenia sobie z codziennymi problemami. Miłość i seks to za mało do udanego związku. Przy pierwszych problemach życia codziennego liczy się przyjaźń, wsparcie i spokój. Kobiety wiecznie chcą emocji, endorfinowego haju. Pragną ognia co noc, który zawsze będzie gasił ich wymarzony strażak. Jak przy pożarze, liczy się każda sekunda zwłoki reakcji na jej każde arcyważne słowo oraz waga wypowiedzianych zdań. Każdy pożar można ugasić albo wzniecić. Czasami potrzebujemy gorąca, iskier, płomieni i nieprzewidywalności sytuacji, zaś innym razem prosimy o wybawienie z pożaru. To wtedy potrzebujemy spokoju, ciszy i wtulenia się w mężczyznę, który niczym ubezpieczenie zapewni nam chwile bezpieczeństwa. Kobieta nigdy nie stworzy stabilnego związku, do tego potrzebny jest mężczyzna. Osoba z chromosomem Y, która powie „koniec”, gdy kobieta wpada w bezsensowy szał, a jej myśli łączą się z prędkością światła w różne kombinacje (najczęściej niekorzystne dla strony przeciwnej). To on ściągnie ją z huśtawki pełnej emocji i zabierze w jedne z najbezpieczniejszych miejsc na świecie, gdzieś pomiędzy jego prawym a lewym ramieniem.

Z powodu braku przyjaźni w związkach są zdrady, rozstania, brak rozmowy i dzieląca cisza. Najbardziej romantyczna miłość i namiętny seks nie gwarantuje Ci udanego związku. Bez dobrego fundamentu związku, jakim jest przyjaźń po latach, gdy miłość będzie Wam się kojarzyła jedynie z serialem telewizyjnym oraz na seks przejdzie Wam ochota, staniecie się dla siebie obojętni. A wtedy prostszą decyzją jest rozwód bez orzekania o winie, niż poznawanie się od nowa. Składając obietnice przed urzędnikiem/księdzem, a przede wszystkim osobą, której obiecujesz, że będziesz już zawsze zastanów się czy odrobina złota i jeden magiczny dzień jest wart Twoich słów. W życiu bowiem nie chodzi o to, żeby zadowalać innych i zaproszeniem ślubnym zatkać komuś buzie, sprawić przyjemność chłopakowi czy związać się, bo wypada. Twój życiowy partner powinien być Twoim najlepszym przyjacielem, a przyjaźń dużo trudniej zbudować od miłości. Zakochujemy się często przez przypadek, lecz pozostajemy w związku z wyboru. 

Przyjaciel nosi na barkach wszystkie nasze słabości, zna nasze dobre i złe strony, a mimo to nas akceptuje, jest gdy go potrzebujemy i w najgorszych momentach jest przy naszym boku, nie pytając po co i dlaczego. Jest to mężczyzna, który będzie trzymał swojej partnerce włosy, gdy będzie wymiotowała nad ranem w ciąży oraz kobieta, która po udanym kawalerskim chłopaka przyniesie mu do łóżka aspirynę zamiast stukać garnkami od rana.

Nie mamy dużego wpływu na to co nam się przytrafia, lecz posiadamy go reagując, dokonując decyzji. Jedna z nich powinna brzmieć: wybieram Ciebie.

Ludzi w związkach można podzielić na świadomych i nieświadomych. Grupa tych pierwszych osób, po pewnym czasie świadomie decyduje się na związek, akceptuje wady i zalety drugiej osoby, bierze ją z całym bagażem przeżyć i pragnie do nich dorzucić jeszcze coś od siebie. Oni, aby uwierzyć w swoją miłość nie potrzebują księdza ani urzędnika stanu cywilnego, który powie im, że mają pozwolenie na miłość. Do drugiej grupy zaś należą osoby, które akceptują to, co dostali od życia. To osobowości, które kierują się w życiu myślą „na tyle mnie stać i tyle mi wystarczy” zamiast „stać mnie na coś lepszego”. To przeciętny Kowalski w sklepie, który weźmie z półki produkt opatrzony naklejką promocji, tylko dlatego że został on przeceniony, nie dlatego że go lubi. Takie osoby, nigdy nie zdobywają tego czego pragną, lecz akceptują to co mają. Nie walczą o więcej, nie potrafią dokonać wyboru. W podświadomości i tak zadowolone są z tego co im się przytrafiło i wmawiają sobie, że tak miało być, taki był los czy wola boska (czy cokolwiek innego). Do tej grupy należą osoby, które nie patrzą co jest za rogiem, albo na półce wyżej, lecz biorą to co jest najbliżej w ich zasięgu.

Bądź z związku, w którym możesz powiedzieć „wybieram Ciebie”, nie zaś „jesteś ok”. Bycie dla kogoś dobrym, nie najlepszym nie jest wyborem, jest przyzwyczajeniem z określonym terminem ważności. Znudzisz się prędzej czy później bądź melodyjnie zaśpiewasz „zamieniam Cię na lepszy model” i bez pretensji czy żalu osoba powinna się z tym pogodzić, bo od początku było się jedynie tymczasowym wyborem.

Proza życia jest taka, że po miesiącach wspólnych pięknych randek poznajecie się i decydujecie czy chcecie tkwić w danej relacji, rozwijać ją czy zakończyć. Miłość jest wyborem, jakkolwiek mało romantycznie to brzmi. Nie jest patrzeniem na siebie, lecz w tym samym kierunku. Po zauroczeniu, unoszącym się pyłku zamiast powietrza  i życia tylko miłością, nadchodzi moment w którym jesteś głodna. Nie tylko seksu czy jedzenia, ale stabilizacji. To nie miłość się wypaliła, lecz przeszła na kolejny etap. Na ten, w którym już nie przechodzi Cię dreszcz, gdy Cię dotyka, lecz z pewnością w głosie możesz powiedzieć „jesteś, dziękuję że jesteś”.

K.

Dane dotyczące rozwodów oparte są na: http://stat.gov.pl/index.php

Photo: limfobib.de

Advertisements

20 uwag do wpisu “Sztuka wyboru.

  1. Ciężko jednak, gdy ktoś jest tak wpatrzony w swą wątpliwą nieomylność, wspaniałość, że nawet nie stara się słuchać i dostrzec, czy ta druga osoba nie ma racji. Podczas „rozmowy”, bo tylko takie odbywałam – wszystko sprowadzało się statecznie do przyznania racji partnerowi, choć niekiedy nie miał jej ogóle. Tak ślepo wierzył w swoją rację. Dopóki to nie nastąpiło – wszystko, co do tej pory zrobiłam wyparowało z historii, a więc: nic dla związku nie zrobiłam, nie starałam się, olewałam, podczas gdy on „góry przenosił”, Może i je przenosił, ale między nas, tworząc nieprzekraczalne pasmo aż w końcu zaprzestano wspinaczki na ten wiecznie skryty za chmurami żalu i niechęci szczyt,

    Lubię to

    1. Czasami dopiero po pewnym czasie, bliższym poznaniu dostrzegamy z kim się spotykamy. Warto pamiętać, że każdego dnia zmieniamy się my i nasi partnerzy. Czasami ciężko nam nadążyć nad tym i zamiast zbliżać się do siebie, po pewnym czasie oddalamy się i z dnia na dzień coraz ciężej jest coś nowego zbudować. To niestety naturalny stan relacji, który następuje gdy nie ma zaangażowania z obu stron, zrozumienia i dbałości o uczucie (bo o to zawsze można i powinno się dbać).

      Lubię to

  2. Związki – trudny temat. Myślę, że dlatego że dzisiaj jednak tak łatwo można ze wszystkiego zrezygnować: wziąć rozwód i sobie wmówić, że się zaczyna życie od nowa. A tak przecież nie jest

    Lubię to

    1. Zarówno rozwód/rozstanie, jak i trwanie w związku jest wyborem. Nikt nas do niczego nie przymusza, dlatego też to my mając wolę i chęci podejmujemy wybory takie, a nie inne wraz z ich konsekwencjami. Najgorsza nie jest zła decyzja, a przeświadczenie że coś nam się należy. To z tego powodu (zaniedbania, braku zaangażowania) najczęściej pojawiają się rozstania, a nie z powodu braku miłości. Nauczeni jesteśmy że wszystko nam się należy, a uczucie jest ‚na zawsze’ zaniedbujemy to co jest dla nas najważniejsze. Rozstajemy się nie z braku miłości, a zaangażowania. Dlatego też tak istotne jest docenianie, dbanie o to co już mamy, wspólnie osiągnęliśmy. Rzeczy najprostsze, bywają czasem najtrudniejsze do zrealizowania, prawda?

      Lubię to

    1. Życzę Wam powodzenia, szczerze. Dbajcie o to co już macie i budujcie każdego dnia coś nowego. Warto jednak pamięć, że nic nie jest dane na zawsze, każdego dnia zmieniamy się i za kilka lat dzisiaj najważniejsza osoba w naszym życiu może stać nam się całkiem obca.

      Lubię to

  3. Gdybym była po ślubie, już kilkakrotnie bym się rozwiodła. Na szczęście nie jestem. Znacznie łatwiej się mówi „chcę rozwodu” i czeka na reakcje partnera, na to, że będzie walczył jak lew o ten związek i nas. Trudniej się mówi „odchodzę”. Na odejście trzeba znaleźć siłę.
    Pewnie dlatego nie odchodzę, ślubu nie mam i rozwodzić się nie mam z kim. Zamiast odejść wolę przeczekać burze i porozmawiać, poskładać wszystko do kupy.

    Lubię to

    1. Najgorszym scenariuszem jest, gdy partner toczy nieustanną walkę o każdą pierdołę każdego dnia. Związek nie powinien być walką, zaś bezpieczną przystanią.
      Niektórzy wchodzą w związek małżeński licząc, że scali i zabezpieczy ich papierek przed odejściem, łatwym zamknięciem za sobą drzwi. Osobiście uważam, że takie osoby nie powinny mówić sobie „tak”, gdy mają wątpliwości co do pewności partnera. A obecna myśl z tyłu głowy „przecież zawsze jest jeszcze rozwód” nie jest dobrym fundamentem związku…

      Lubię to

  4. Tak chyba jest opisywany ten perfekcyjny związek?
    Praktyka trochę się różni od teorii, zwłaszcza gdy jedna strona stara się góry przenosić dla drugiej, przez co nie zauważa, że druga ma ją gdzieś.
    Miłość jest dziwna. No chyba, że do motocykli – to rozumiem!

    Lubię to

    1. W takim razie obecnie jestem w perfekcyjnym związku. Szczerze… Gdy jedna osoba „ma ją gdzieś” to ten związek nie jest oparty na Miłości, takiej przez dużej M. Problem w dzisiejszych czasach to mówienie za dużo, brak odpowiedzialności za słowa (te w Internecie także), popyt na like’i i życie na pokaz. O miłość trudniej zadbać, gdy już niczego nie jesteśmy pewni…

      Polubione przez 1 osoba

      1. Problem zaczyna się wtedy, gdy starasz się, a ta druga osoba docenia to wtedy, gdy wszystko idzie po jej myśli. Gdy zaczynają się kłótnie o pierdoły, nagle słyszysz, że się nie starasz i absolutnie nic nie robisz, chociaż to nie jest prawda. Taka selektywna pamięć jest bardzo wygodna. Poza tym ciągłe zrzucanie całości winy na tą drugą, zamiast zastanowienie się, czy może I ta pierwsza nie ma w tym jakiegoś swojego udziału. Tak się dzieje, jak się jest w związku z cynikiem. Można robić wszystko, ale gdy przestanie coś odpowiadać – nagle się nie starasz i masz oczywiście partnera „gdzieś”. Dla niektórych kompromis to jest wymuszenie przyznania racji drugiej stronie i robienie wszystkiego, by tak się stało – włącznie z mocnym obciążeniem psychiki, co daje nieprzespane noce, snucie się za dnia bez celu I stan emocjonalny na krawędzi agonii i rozpaczy. Ohh, jak bardzo tacy ludzie umieją wyjałowić egzystencję…

        Lubię to

      2. Dziękuję za komentarz. Niezwykle istotna jest w relacji rozmowa, to ona potrafi uzasadnić zachowania, reakcje oraz sposób postrzegania świata przez partnera. Bez niej nie dowiemy się czym i w jaki sposób ukierunkowane są jego/jej myśli. W związku nie chodzi o przepychanie się, zwalanie na siebie winy o cokolwiek, ale między innymi o bliskość i podtrzymywane uczucie. Często wydaje nam się że robimy wszystko, gdy dla drugiej osoby to wciąż za mało bądź po prostu angażujemy się i skupiamy na tym, co jest w danym momencie niepotrzebne, np. nie da się zastąpić obecności, gdy nie ma kogoś blisko w ważnych momentach bądź w codziennym życiu. Moim zdaniem, nie powinniśmy oceniać kogoś, gdy nie wiemy jakie są jego/jej pobudki do działania. Łatwo jest to zrobić, gdy konsekwencje niektórych słów mogą być duże.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s